Recenzje - literatura akcji

„Instytut” Stephen King

Instytut Stephen King

  • Tytuł: Instytut
  • Autor: Stephen King
  • Tłumaczenie: Rafał Lisowski
  • Wyd. Albatros 2019
  • Stron 671

„Instytut” Stephena Kinga to nie typowy horror, raczej powieść sensacyjna, trzymająca w napięciu i wciągająca tak bardzo, że najchętniej przeczytałoby się ją na raz, a to niestety nie takie proste, bo jest to niemal 700-stronicowa cegiełka.

Bohaterem książki jest 12-letni Luke Ellis, który jest ponad przeciętnie zdolnym chłopcem i uczęszcza do szkoły dla Wyjątkowych dzieci w Minneapolis. Jego rodzice bardzo go kochają i troszczą się o niego, jak tylko potrafią, a mały Luke już planuje swoje życie i przyszłą karierę naukową. Ta sielanka kończy się gwałtownie pewnej nocy, gdy do domu włamuje się grupa wyspecjalizowanych zabójców, chłopca porywa, a jego rodziców morduje. Luke trafia do Instytutu, ukrytego ośrodka badawczego, do którego są sprowadzane niezwykłe, utalentowane dzieci. Wykazują one zdolności parapsychiczne, u części rozwinięta jest umiejętność telekinezy, inne potrafią posługiwać się telepatią. Instytut jest więzieniem, przypominającym obóz koncentracyjny, dzieci nie mogą z niego wyjść, jak zwierzątka są czipowane, a następnie poddaje się je różnym, często bardzo nieprzyjemnym, bolesnym i upokarzającym badaniom. Za najmniejsze nieposłuszeństwo dzieci są dotkliwie karane przez strażników pilnujących ich na każdym kroku. Codziennie też młodzi ludzie dostają tajemnicze zastrzyki po których zaczynają widzieć pulsujące, wirujące kropki. Ale to dopiero początek, przednia połowa budynku. Po jakimś czasie kolejne dzieci zabierane są do tylnej połowy, w której dzieje się coś strasznego. 

Luke, który oprócz telekinezy wykształca u siebie też telepatię, wykorzystuje swoją ogromną wiedzę i ponad przeciętną inteligencję i pomimo rozpaczy, bólu i przerażenia, zaczyna planować ucieczkę. 

instytut stephen king

Tymczasem w dalekim miasteczku DuPray, Tim Jamieson, były policjant, zatrudnia się na stanowisku nocnego strażnika. Ani on, ani Luke jeszcze nie wiedzą, że ich losy przetną się w najmniej spodziewanym momencie. 

Tak jak pisałam na początku, „Instytut” nie jest horrorem, ale jednak przeraża. Przeraża świadomość, że historia opisana w książce wcale nie jest taka nieprawdopodobna. Każdego roku w samej Polsce znika bez śladu około 2000 osób, w tym dzieci. W skali świata to miliony istnień, które nagle wyparowują i nigdy nie zostają odnalezione. 

Czy istnieją tajne rządowe ośrodki badawcze? Z pewnością tak. Czy w tych ośrodkach przeprowadza się eksperymenty i badania na ludziach? Niemoralne, nieetyczne, ale możliwe… Tym bardziej więc czytając ostatnią powieść Kinga, ma się gęsią skórkę. 

Jedyne do czego mam mały zarzut to początek książki i historia Tima – przydługa i nieco nudnawa. Dopiero gdy poznajemy Luka, akcja rusza z miejsca i zaczyna gnać na łeb, na szyję. 

Książkę bardzo polecam, dostarcza masę emocji podczas czytania oraz skłania do refleksji.