Dzisiaj czytam ...

Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz

jeżycjada małgorzata Musierowicz

Cześć kochani!

Od jakiegoś czasu wracam do książek z lat swojej młodości. To bardzo ciekawe doświadczenie przeżywać te historie raz jeszcze, ale zupełnie inaczej je teraz odbierać, z racji wieku i doświadczenia. Taką serią książkową, którą kochałam, gdy byłam nastolatką, była Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz. Czytałam każdy tom kilka razy, znałam na pamięć całe fragmenty, śmiałam się w głos przeżywając przygody bohaterów i trochę zazdroszcząc ciepła i wielkiej miłości panującej w rodzinie Borejków.

Teraz wzięłam te książki do ręki i pierwsze co zauważyłam, to że historie te bardziej mnie wzruszają niż śmieszą. Czytając uśmiecham się przez łzy, bo kolejne rozdziały są przesiąknięte takim uczuciem, dobrem, wrażliwością, że aż mi się serce i gardło ściska. Według mnie autorka jest prawdziwą geniuszką, sportretowała  postacie tak cudownie, stworzyła tak niezwykły klimat, że tych historii po prostu nie da się zapomnieć. Obiecuję sobie solennie, że przy następnej wizycie w Poznaniu wybiorę się na ulicę Roosvelta 🙂

A jak to się stało, że zabrałam się do czytania dawnych serii książkowych? Od lutego tego roku mój tato zmaga się z ciężką chorobą. Ponieważ ma prawie 90 lat, to sposobów aby mu pomóc jest bardzo niewiele. Leży w łóżku, nie wstaje, nie czyta książek, bo ma problemy ze wzrokiem i z kojarzeniem, czasem ogląda telewizję lecz z niej też nie dużo już rozumie. Najbardziej lubi, gdy jest ktoś obok niego, gdy się go trzyma za rękę, pogłaszcze, powie coś miłego … i bardzo lubi, gdy czytam mu książki. Tak więc od lutego w moim domu jest nowa tradycja – każdego wieczoru przychodzę do taty i czytam mu przez godzinę książkę. Mama w fotelu obok szydełkuje i też się przysłuchuje, koty drzemią na tapczanie, pies chrapie na podłodze, a ja wcielam się w postacie z powieści, zmieniam głosy, czasem krzyczę, czasem płaczę – i to jest uwierzcie mi, cudowna godzina spędzona z moimi rodzicami.

Do czytania staram się wybierać książki pozytywne, ciepłe, pogodne i …. wiecie, takie przystępne, nie napisane trudnym językiem, tak aby tato łatwo mógł śledzić fabułę. Pierwsza seria książek już za mną – najpiękniejsze tomy mojego życia – czy zgadniecie co czytałam tacie?? Teraz pora na Jeżycjadę. Kończymy powoli „Szóstą klepkę” i jest moc 🙂 Muszę jedynie uzupełnić książki, bo podczas przeprowadzki, niektóre tomy zaginęły ….

Trzymajcie się ciepło

Ania