Zapowiedzi

„Lanny” Max Porter

Lanny

  • Tytuł: Lanny
  • Autor: Max Porter
  • Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
  • Wyd. Zysk i S-ka 2019
  • Stron: 218

Z wielką przykrością muszę przyznać, że „Lanny” to moja pierwsza książkowa porażka w tym roku. Pomimo ogromnych chęci, nie udało mi się przez nią przebrnąć. Książka jest przepięknie wydana nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka, powieść zaś nominowana jest do Nagrody Bookera 2019. Z tyłu na okładce znajdziemy bardzo frapujący i zachęcający opis. Otóż mityczna, odrażająca postać Praszczura Łuskiewnika budzi się w lesie i wychodzi na jego skraj, aby przysłuchiwać się ludziom mieszkającym w małej wiosce. W ten sposób zwraca uwagę na Lenny’ego – małego chłopca żyjącego w swoim świecie…

lannyTo, co bardzo mi się podobało i co jest według mnie, ogromnym plusem tej książki to zabawa autora jej formą. Tekst jest napisany różnymi czcionkami. Niektóre wersy falują, zakręcają, zachodzą na siebie. Akapity bywają krótkie, jednozdaniowe, a w dialogach nie jest zaznaczone, kto je wypowiada. To wszystko nadaje powieści niesamowite brzmienie. Słowa niosą nie tylko treść i znaczenie – autor stworzył jakby zupełnie nową warstwę odbioru – kształt liter, ułożenie słów, linijki uciekające ze stronic – to swoisty rodzaj sztuki, artyzmu – i wywołuje oszałamiające wrażenie na czytelniku.

LannyMiałam ogromne oczekiwania wobec tej książki. Zwłaszcza, że w internecie można znaleźć wiele zachwytów osób, które ją przeczytały. Niestety po kilkudziesięciu stronach poddałam się. Wychodzę z założenia, że jeśli zdecydowanie z jakąś książką mi nie po drodze, to nie będę męczyć siebie i jej – tak, myślę, że książka też nie lubi, gdy czyta ją ktoś, kto jej kompletnie nie rozumie …. Nie nadążałam za autorem, wciąż się gubiłam w fabule, czytałam po kilka razy fragmenty, by je zrozumieć i wciąż miałam poczucie kompletnego chaosu. Nie skreślam jednak tej książki – liczę, że kiedyś do niej wrócę, może po prostu teraz to nie jest jej czas.