Recenzje - powieści obyczajowe

„Dobry uczynek” Lucy Dillon – recenzja

fotblog1

  • Tytuł: Dobry uczynek
  • Autor: Lucy Dillon
  • Tłumaczenie: Alina Siewior-Kuś
  • Wyd. Prószyński i S-ka 2016
  • Stron: 445

Książka pt. „Dobry uczynek” autorstwa Lucy Dillon, to piękna, ciepła opowieść o sile jaka drzemie w kobietach, o przyjaźni, która może pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie życia i o marzeniach, które na przekór wszystkiemu warto realizować. To też opowieść o miłości: miłości matczynej – silnej i nie zawsze obiektywnej, miłości małżeńskiej – pełnej wybojów i namiętności, miłości chorej – zaborczej i agresywnej i w końcu bezgranicznej psiej miłości, bo psy jak dobre duchy przewijają się na kartach książki Lucy Dillon.

fotblog2

Cała historia rozpoczyna się, gdy młode małżeństwo Libby i Jason Corcoran przeprowadzają się z Londynu do niewielkiego miasteczka Longhampton, gdzie niedawno owdowiała matka Jasona nie umie poradzić sobie sama z prowadzeniem pensjonatu. Młodzi zostają współwłaścicielami posesji i rozpoczynają generalny remont, chcąc zamienić niewielki budynek w luksusowy, butikowy hotel. Wszystko zapowiada się bardzo dobrze. Jason i Libby wspierają się, dzielą się obowiązkami i bardzo kochają. Snują plany przyszłego, sielankowego życia. Jak to jednak bywa, los płata im figla i stawia przed nimi przeszkody, których się nie spodziewali.

fotblog3

Przed hotelem ma miejsce wypadek. Zostaje potrącona młoda kobieta, która nieprzytomna trafia do szpitala. Libby często ją odwiedza i nawiązuje się pomiędzy nimi prawdziwa przyjaźń. Ranna dziewczyna cierpi na amnezję, nie wie kim jest, skąd pochodzi, ani co robiła przed remontowanym hotelem. Gdy ma trafić do schroniska, Libby proponuje jej pokój w pensjonacie w zamian za drobną pomoc przy renowacji budynku. Wspólnie stopniowo odkrywają przeszłość dziewczyny. Libby musi też stawić czoło niespodziewanym kłopotom finansowym. W najtrudniejszym momencie zostaje sama, a jej małżeństwo wisi na włosku. Przy okazji na jaw zaczynają wychodzić rodzinne tajemnice, które teściowa Libby skrywała od lat.

Książka wciąga, napisana jest lekkim, łatwym, bardzo obrazowym językiem. Niesie ze sobą przesłanie, że dobry uczynek budzi lawinę innych, jemu podobnych i że tak na prawdę jest wokół nas wielu ludzi, na których możemy liczyć. Życie stawia nas przed różnymi wyborami i tylko od nas zależy czy podejmiemy wyzwanie, czy poddamy się od razu na początku.

fotblog4

Postacie są zbudowane wielowymiarowo, każda z nich ma swój charakter, zalety i wady. Jest prawdziwa, bo nikt nie jest kryształowy i każdemu zdarza się popełniać błędy. Ważne tylko, aby wyciągać z nich wnioski i  budować lepszego siebie.

Wielkim atutem książki są dla mnie jej psi bohaterowie. Autorka ewidentnie kocha zwierzęta, przepięknie opisuje ich bezgraniczną miłość i wierność. Zarówno baset Bob, który bierze udział w zooterapii i co tydzień w szpitalu rozśmiesza i wzrusza chorych pacjentów, jak i cudem odnaleziona Fido, która z narażeniem własnego życia jest gotowa bronić swojej pani – to wielkie gorące psie serca, które nadają całej historii wyjątkowego charakteru.

Gorąco polecam i zapraszam na wysłuchanie fragmentu książki Lucy Dillon pt. „Dobry uczynek” w którym potrącona dziewczyna przezywa koszmar amnezji i traci powoli nadzieję, że ktoś jej szuka, a ona odzyska pamięć, a wraz z nią swoją tożsamość.

Za książkę bardzo dziękuję księgarni Ravelo.pl.

Książkę można zakupić TUTAJ.