Recenzje - biografie, dzienniki

„Beksiński – Dzień po dniu kończącego się życia” J. Skoczeń, W. Banach

fotblog1

  • Beksiński – Dzień po dniu kończącego się życia
  • J. Skoczeń, W. Banach
  • Wyd. MD2016
  • Stron 447

Witajcie! Dzisiaj chciałabym Was zaprosić na recenzję książki po której lekturze nie mogę jeszcze do końca dojść do siebie. Jest to pt. „Beksiński – Dzień po dniu kończącego się życia”. Składa się ona faktycznie z dwóch części. W pierwszej Jarosław Mikołaj , dziennikarz, pisarz i poeta rozmawia z Wiesławem Banachem, serdecznym od lat przyjacielem Beksińskiego. Pan Banach jest obecnie dyrektorem Muzeum Historycznego w Sanoku. Sanok zaś to rodzinne miasto artysty, mowa tu oczywiście o Zdzisławie Beksińskim.

fotblog2

Warszawa jest jego miastem z wyboru. Tu malarz czuł się dobrze, tu mieszkał z matką, żoną i synem Tomkiem. Beksiński – malarz, rzeźbiarz, fotograf i rysownik był genialnym samoukiem. na życzenie ojca ukończył architekturę, ale to do malarstwa i rysowania czuł powołanie. gdy ojciec zmarł, poczuł się wolny i całkowicie oddał się temu o czym marzył – sztuce. To właśnie sztuka była dla niego w ciężkich chwilach kołem ratunkowym. A takich chwil w jego życiu nie brakowało.

Druga część omawianej książki to dzienniki nagrywane przez artystę na taśmach video. Spisane w książce dają pełen obraz nieszczęśliwego, będącego na skraju załamania człowieka, który walczy ze złymi uczuciami, a jedyną odskocznią dla niego jest sztuka.

I tylko gdyby nie ta samotność, choroba, przemijanie …

fotblog3

Lektura przygnębia i pozostawia we mnie smutek i żal. Ponoć pieniądze szczęścia nie dają. To fakt. Ale brak kogoś z kim można by dzielić dobre i złe chwile przygnębia ostatecznie. Wprawdzie Beksiński twierdzi: ” Ja mam najgrubszą skórę. Boję się cholernie przyszłości, ale wiem, że ją udźwignę”. Moim zdaniem niezbyt sobie z tym radzi …

Przeraźliwie to wszystko smutne. Nawet ostatni wpis Beksińskiego z 21 lutego 2005 roku jest taki błahy, lakoniczny, a to już finał, więcej wpisów nie ma i nie będzie. Tylko na ostatniej stronie widać twarz uśmiechającego się artysty. Pomyślałam, to nie może być koniec… a jednak … 22 lutego został brutalnie zamordowany w swoim mieszkaniu.  Trudno się z tym pogodzić.

fotblog5

Jeżeli chcecie poznać życie Zdzisława Beksińskiego, polecam Wam tę książkę. Nastawcie się jednak na lekturę ciężką, mroczną i przygnębiającą.

Zapraszam Was serdecznie na wysłuchanie recenzji i fragmentu dzienników Beksińskiego – jest to wpis, który doskonale oddaje stan duchowy malarza, jego samotność, smutek, apatię i rozgoryczenie.

fotblog4

Za książkę ogromnie dziękuję księgarni Ravelo.pl

Książka w księgarni Ravelo